| Recenzja Kiev Office „Anton Globba” |
| Autor: Chania |
|
Album otwiera Karolina Kodeina. Kompozycja zarówno na krótszą, jak i na dłuższą metę męcząca. Wrzaski w niczym nie przypominają starego Kiev Office z czasów Borygo i przez niecałe trzy minuty aż strach myśleć, co tym razem zmalowali. Ale już po chwili ulga – drugi kawałek pod tytułem Dwupłatowce to chyba najlepsza piosenka na płycie. Na pewno mocny kandydat na hit. Refren naiwnie banalny, ale tak przyjemny, że już po chwili łapiemy się na mimowolnym nuceniu. „Anton Globba” to szalony misz-masz; każda piosenka jest z zupełnie innej bajki. Człowiek Pełen Powiek to punk w najczystszej formie, za to w przyjemnie kołyszącym Around The Globba muzycy pokusili się nawet o elementy ska czy reggae. Mężczyźni w Strojach Kosmonautów przywodzą z kolei na myśl Cool Kids Of Death. Wokalnie dzieje się równie dużo. Michał ‘Goran’ Miegoń to wyrzuca z siebie słowa z prędkością karabinu maszynowego, to szepcze tajemniczo. (Zresztą o eksperymentach wokalisty z głosem można by napisać osobny artykuł.) Po przesłuchaniu piosenki Jadą w jego wykonaniu, pytanie „benzyna czy gaz ziemny?” zyskuje prawie że rangę szekspirowskiego „być albo nie być?”. Teksty odsyłają nas na wycieczkę po zakamarkach Trójmiasta. W jednej z piosenek Goran przejeżdża autobusem 204 przez Działki Leśne; w drugiej jest już na Babich Dołach i odwiedza Torpedownię. Dwa utwory skomponowała Joanna Kucharska. Basistka przemyca na „Antona” delikatną stylistykę swojego drugiego zespołu, Marla Cinger. I wyśmienicie, bo jej Ultraviolent Light to drugi, zaraz po Dwupłatowcach, najlepszy numer na płycie! Piosenki numer 10-13 tworzą już nieco bardziej spójną całość. Psychodeliczną aż do granic przyzwoitości. Przesterowane gitary, niezupełnie zidentyfikowane odgłosy i powtarzające się, niczym mantra, „anton anton anton globba”… Nie wspominając o 12-minutowym Hexengrund, od którego przechodzą ciarki po plecach. Właśnie te ostatnie piosenki najwięcej stanowią o wartości płyty. W porównaniu do debiutu… nie, nie ma żadnego porównania do debiutu. To już zupełnie inna jakość grania. Kiev Office nie waha się wypaść z mainstreamu i obiera ścieżkę, którą nie podąża żaden inny trójmiejski zespół.
„Anton Globba” to bezpardonowe, godzinne oranie psychiki. I pierwsze przesłuchanie do najłatwiejszych nie należy. Ale dajcie się zabrać w tę podróż, bo naprawdę warto.
Lista utworów: |

Po debiutanckim krążku, „Jest Taka Opcja” z 2009 roku, wrogowie indie rocka kręcili nosami i bojkotowali zespół. „Anton Globba” nie ma z indie nic wspólnego. Powitajcie zupełnie nowe Kiev Office!